Białe miasto na zboczu Monte Subasio, w którym syn bogatego kupca oddał wszystko — łącznie z ubraniem, publicznie, na rynku — i został najsłynniejszym świętym Europy. A Giotto namalował tu narodziny nowoczesnego malarstwa.
Asyż to jedno wielkie zbocze, a wybór parkingu decyduje, czy zwiedzacie schodząc, czy się wspinając. Piazza Matteotti — parking podziemny na górnym krańcu miasta — ustawia cały dzień z górki: zaczynacie od katedry, schodzicie przez place do bazyliki Franciszka na samym dole, a na koniec wjeżdżacie z powrotem autobusem linii C albo wracacie spacerem trawersem. Z dziećmi w sierpniowym upale ta strategia to nie luksus, lecz warunek przetrwania.
Strefa ZTL obejmuje całe stare miasto i jest pilnowana kamerami — pod bramy nie podjeżdżać. Przyjazd przed 10:00 ma znaczenie podwójne: o tej porze parking ma jeszcze miejsca, a autokary pielgrzymkowe dopiero dojeżdżają.
Bonus na start, dosłownie przy parkingu: pozostałości rzymskiego amfiteatru z I wieku. Sam amfiteatr rozebrano dawno temu, ale średniowieczne domy stanęły dokładnie na jego obrysie — z góry ulica rysuje idealny owal areny. To pierwsza lekcja dnia: tu nic nie znika, wszystko zostaje wbudowane w następną warstwę.
Zakrzywiona linia domów na owalu amfiteatru — najlepiej z odrobiną wysokości.
Wbrew intuicji to nie bazylika Franciszka jest katedrą Asyżu, tylko San Rufino — i to tu wszystko się zaczęło. W romańskiej chrzcielnicy, która stoi w kościele do dziś, ochrzczono około 1181 roku syna kupca Pietra Bernardone. Chłopiec dostał imię Giovanni, ale ojciec, zakochany we Francji, gdzie robił interesy, przezwał go Francesco — „Francuzik". Kilkanaście lat później w tej samej chrzcielnicy ochrzczono Klarę, przyszłą świętą i pierwszą naśladowczynię Franciszka. Dwoje ludzi, którzy zmienili Kościół, zaczynało od tej samej misy z kamienia.
Romańska fasada z trzema rozetami i portalem pełnym dziwnych bestii to jedna z najpiękniejszych w Umbrii — zatrzymajcie się przy niej dłużej niż we wnętrzu, które po przebudowach jest skromniejsze. Centralna rozeta uchodzi za wzorcowy przykład gatunku: kamienna koronka obliczona bez kalkulatora.
Centralna rozeta z zoomem — tak, żeby wypełniła kadr jak kamienna koronka.
Różowo-biały gotyk w paski — kamień z Monte Subasio ma naturalnie dwa kolory i budowniczowie ułożyli z nich pasy jak z materiału. Charakterystyczne łuki-przypory po bokach dobudowano później, gdy okazało się, że smukłe ściany potrzebują podparcia; z wady konstrukcyjnej zrobił się znak rozpoznawczy.
W kaplicy bocznej wisi krucyfiks z San Damiano — ten, który według tradycji przemówił do młodego Franciszka słowami „idź i odbuduj mój dom". Franciszek zrozumiał dosłownie i zaczął dźwigać kamienie na remont kościółka; dopiero potem pojął, że chodziło o coś większego. W krypcie spoczywa Klara — dziewczyna z arystokratycznej rodziny, która w wieku osiemnastu lat uciekła nocą z domu, by pójść drogą Franciszka, i założyła zakon klarysek.
Taras przed bazyliką to pierwszy wielki widok dnia: dolina Spoleto po horyzont. Zapamiętajcie go — pod koniec dnia zobaczycie tę samą dolinę z twierdzy, sto metrów wyżej.
Paski fasady pod ostrym kątem + panorama doliny z tarasu przed kościołem.
Główny plac miasta stoi na rzymskim forum — a rzymska świątynia z I wieku p.n.e. stoi na nim do dziś, z kompletną kolumnadą korynckich kolumn, wchłonięta przez barokowy kościół Santa Maria sopra Minerva (przebudowa wnętrza: XVII wiek). To jeden z najlepiej zachowanych frontów świątynnych starożytności we Włoszech: sześć kolumn, które przetrwały, bo nikt ich nie zburzył — po prostu dobudowywano kolejne funkcje.
Goethe, który przyjechał do Asyżu w 1786 roku podczas włoskiej podróży, zignorował bazylikę Franciszka całkowicie i poszedł prosto tutaj — zachwyt nad Minerwą opisał jako pierwsze spotkanie z prawdziwym antykiem w życiu. Wnętrze jest barokowe (XVII w.) i przesłodzone; cała siła tego miejsca stoi na zewnątrz, w kolumnach.
Plac wokół to dobre miejsce na przerwę: fontanna z trzema lwami (obecny kształt z XVIII wieku), wieża Torre del Popolo (ukończona w 1305 roku), kawiarnie w podcieniach. Stąd też odchodzi zejście ku bazylice — ale najpierw obiad, bo po bazylice będzie za późno na spokojne jedzenie.
Kolumnada Minerwy sfotografowana tak, żeby nie było widać, że za nią stoi kościół — czysty antyk.
Umbryjska odpowiedź na piadinę: torta al testo, płaski chleb pieczony na rozgrzanej płycie (testo), rozcinany i wypełniany na gorąco — kiełbasą z rusztu, szynką, gotowaną cykorią, serem. Sycące, szybkie, tanie i lokalne do szpiku: w Umbrii jedzą to od wieków, a spór z Romanią o wyższość torty nad piadiną trwa i trwać będzie.
W okolicach Piazza del Comune i przy zejściu ku bazylice jest kilka miejsc z tortą wprost z płyty — wybierajcie te, gdzie widać, jak ją pieką. Dla dzieci wersja z samym serem albo prosciutto cotto; dla dorosłych klasyk: salsiccia e cicoria.
Torta przecięta na pół, z parującym nadzieniem — zdjęcie do rodzinnej księgi kulinarnej wyjazdu.
Paradoks fundamentalny: człowiekowi, który ślubował skrajne ubóstwo i umierał na gołej ziemi, wystawiono jeden z najbogatszych kościołów świata — i zaczęto budować już dwa lata po jego śmierci w 1226 roku, równolegle z kanonizacją, przeprowadzoną w tempie rekordowym w dziejach Kościoła. Franciszek prosił, by pochować go na Wzgórzu Piekielnym, gdzie grzebano skazańców. Prośbę spełniono — a potem wzgórze przemianowano na Rajskie i postawiono na nim to.
Bazyliki są dwie, jedna na drugiej. Dolna: mroczna, romańska, z niskim sklepieniem jak krypta — tu freski Cimabuego, Lorenzettiego i Simone Martiniego, tu też zejście do grobu świętego. Grób odnaleziono dopiero w 1818 roku: sarkofag ukryto tak głęboko w litej skale w obawie przed złodziejami relikwii, że szukano go przez blisko sześćset lat. Górna: gotycka, wysoka, zalana światłem — i opasana cyklem dwudziestu ośmiu fresków o życiu Franciszka, przypisywanych Giottowi i jego warsztatowi. To malarstwo, w którym po raz pierwszy od antyku ludzie mają ciężar, emocje i cień; historycy sztuki umownie zaczynają tu nowożytne malowanie. Scena kazania do ptaków — ta, którą znacie z każdego podręcznika — jest przy wejściu, po prawej.
Trzęsienie ziemi z 1997 roku zawaliło fragment sklepienia górnej bazyliki, obracając część fresków w pył; rekonstrukcja z trzystu tysięcy odłamków trwała latami i jest osobną legendą konserwacji. W bazylice obowiązuje cisza — pilnowana przez głośnik, który co kilka minut mówi „silenzio" na cały kościół — oraz zakaz fotografowania wnętrz i zakryte ramiona i kolana, również u dzieci.
Fasada górnej bazyliki z trawnika z napisem PAX. W środku zdjęć robić nie wolno — oczy muszą wystarczyć, i to też jest ćwiczenie.
Twierdza nad miastem — kwadrans stromego podejścia, które w upale bywa wyzwaniem, ale nagroda jest bezdyskusyjna: najlepsza panorama Asyżu i doliny Spoleto, z bazyliką Franciszka w dole jak makieta. Zamek w obecnym kształcie postawił w 1367 roku kardynał Albornoz, twardy porządkowacz państwa papieskiego; wcześniej, w dziecięcych latach, mieszkał tu przyszły cesarz Fryderyk II — jako mały zakładnik polityki, zanim został „zdumieniem świata".
Dla dzieci to najlepszy punkt dnia po jaskini Giotta: baszty, przejście w murze kurtynowym, wieża do zdobycia. Dla dorosłych — moment, w którym cała topografia dnia składa się w całość: widać katedrę, plac z Minerwą, San Chiarę i bazylikę, czyli całą przebytą trasę, z góry i naraz.
Powrót: zejście do Piazza Matteotti trawersem zajmuje kwadrans — kończycie dokładnie tam, gdzie stoi auto. Pętla się domyka.
Panorama z bazyliką Franciszka na pierwszym planie i doliną za nią — zdjęcie zamykające dzień.
| 7:40 | Wyjazd z Montefelcino |
| 9:30 | Parking Piazza Matteotti + amfiteatr |
| 10:00 | Katedra San Rufino |
| 10:45 | Bazylika św. Klary |
| 11:30 | Piazza del Comune, Minerwa |
| 12:30 | Obiad: torta al testo |
| 13:30 | Bazylika św. Franciszka (dolna + górna + grób) |
| 15:45 | Rocca Maggiore |
| 17:00 | Zejście do auta, gelato na drogę |
| ~19:15 | Montefelcino |
Opcja dla wytrwałych: Eremo delle Carceri — pustelnia Franciszka w lesie na zboczu Subasio, 10 minut autem z Piazza Matteotti, wstęp wolny. Cień, cisza i chłód lasu — dobre domknięcie, jeśli zostały siły. W sierpniu Asyż pęka od pielgrzymów: wszystko, co przed 10:00, jest podwójnie warte wstawania.